ENTER SANDAMAN WEJŚCIE PIASKOWEGO DZIADKA
Odmów modlitwę maleńki Nie zapomnij mój synu Pomodlić się za wszystkich Którzy dbają by ci było ciepło I chronią cię przed grzechem Dopóki nie nadejdzie piaskowy dziadek
Śpij z jednym okiem otwartym Obejmując czule poduszkę Wyjście:dla światła Wejście:dla nocy Weź moją rękę Wyjedźmy do krainy nigdy nigdy
Coś nie jest w porządku, zgaś światło Ciężkie myśli gnębią cię w nocy I nie są one radosne Sny o wojnie, sny o kłamcy Sny o smoczym ogniu I o rzeczach, które ukąszą
Śpij z jednym okiem otwartym...
Teraz kładę się spać Modląc się, by Bóg strzegł mą duszę Jeśli umrę zanim się obudzę Modlę się do Pana by zabrał moją duszę
Cicho maleńka, nie mów ani słowa I nie zwracaj uwagi na hałas który słyszysz To tylko bestia pod twoim łóżkiem W twojej szafce, w twojej głowie
Wyjście:dla światła Wejście:dla nocy Ziarno piasku
Wyjście:dla światła Wejście:dla nocy Weź moją rękę Wyjedźmy do ladnii, nibyladnii
SAD BUT TRUE SMUTNE ALE PRAWDZIWE
Hej, jestem twoim życiem Jestem tym, który cię tam zabierze Hej, jestem twoim życiem Jestem jedynym, któremu na tobie zależy Oni, oni zdradzili Jestem teraz jedynym prawdziwym przyjacielem Oni, oni zdradzą A ja będę tam na zawsze
Jestem twoim marzeniem, urzeczywistnię cię Jestem twoimi oczami Gdy musisz kraść Jestem twoim bólem Kiedy już nic nie czujesz Smutne, ale prawdziwe
Jestem twoim marzeniem, umysł mnie opuścił Jestem twymi oczami Kiedy jesteś daleko Jestem twoim bólem Który odwzajemnia krzywdy Ty wiesz, że to smutne, ale prawdziwe
Ty, ty jesteś moją maską Jesteś moją osłoną, moim schronieniem Ty jesteś moją maską Jedynym który zawinił Zrób, wykonaj moją pracę Zrób, moją brudną robotę, ty koźle ofiarny Zrób, zrób co mam do zrobienia Bo jesteś jedynym, który się wstydzi
Jestem twoim marzeniem, urzeczywistnię cię... Jestem twoim marzeniem, umysł mnie opuścił...
Nienawiść, jestem twoją nienawiścią Jestem twoją nienawiścią, kiedy pragniesz miłości Płać, płać cenę Płać za nic
Hej, jestem twoim życiem Jestem tym, który cię tu zabrał Hej, jestem twoim życiem I o nic nie będę dłużej dbać
Jestem twoim marzeniem, urzeczywistnię cię...
Jestem twoim marzeniem, okłamuję cię Jestem przyczyną, jestem alibi Jestem wewnątrz ciebie, przejrzyj na oczy Jestem tobą, może to smutne, ale prawdziwe
HOLIER THAN THOU JESTEŚ BARDZIEJ ŚWIĘTY
Dosyć! Gówno płynie z twoich ust Nie zmieniłeś się, twój mózg wypełnia galareta Ciche szepty krążą wokół twojej głowy Dlaczego nie zaczniesz martwić się o siebie
Kim byłeś? Gdzie byłeś? Skąd przybyłeś? Plotka aż parzy cię w język Tak często kłamiesz, że uwierzyłeś w to co mówisz Nie osądzaj, bo sam będziesz osądzony
Jesteś bardziej święty niż Ci się wydaje Jesteś bardziej święty niż Ci się wydaje Nie wiesz
Zanim mnie osądzisz, spójrz na siebie Czy nie możesz znaleźć czegoś lepszego do roboty Wskaż palcem, powoli zrozumiesz Arogancja i ignorancja idą ręka w rękę
Nieważne kim jesteś, ważne kogo znasz Życie innych jest podstawą twojego bytu Spal za sobą mosty i odbuduj potężniejsze Nie osądzaj, bo sam będziesz osądzony
Jesteś bardziej święty niż...
THE UNFORGIVEN NIEWYBACZALNY
Nowy człowiek pojawia się na ziemi I wkrótce jest już ujarzmiony Poprzez ciąg upokorzeń Młody człowiek uczy się reguł gry
Z czasem dziecko się wdraża I jako chłopiec czyni zło Będąc całkowicie bezwolnym Lecz oto młody człowiek dorasta i walczy Przysięga też sobie Że nigdy już od tego dnia Nikt nie odbierze mu jego woli
Tego co czułem Tego co znałem Nigdy nie ujawniałem w tym co okazywałem Nigdy nie byłem Nigdy nie widziałem Nie rozumiałem tego, co mogło się wydarzyć
Tego co czułem Tego co znałem Nigdy nie ujawniałem w tym co okazywałem Nigdy naprawdę wolny Nigdy naprawdę sobą Więc nazywam cię niewybaczalnym
Oni poświęcili swoje życie By pokierować jego egzystencją On próbuje zadowolić ich wszystkich Jest całkiem zgorzkniały Przez całe swoje życie Wciąż walczył Ale nie był w stanie wygrać Jest zmęczony i o nic już nie dba Ten stary człowiek przygotowuje się By umrzeć z uczuciem skruchy Ten stary człowiek to ja
Tego co czułem...
Ty zawładnąłeś mną Ja zawładnę tobą Nazywam cię niewybaczalnym
WHEREVER I MAY ROAM DOKĄDKOLWIEK TYLKO MOGĘ
...A droga stała się moją wybranką Pozbyłem się już wszystkiego prócz dumy Tak więc pokładam w niej zaufanie A ona sprawia, że jestem szczęśliwy Daje mi to, co potrzebuję
...I z gardłem pełnym kurzu błagam Chcę zachować tylko mą wiedzę W tej grze pozostajesz niewolnikiem
Wędrowiec, włóczęga Koczownik, wagabunda Nazywaj mnie jak chcesz
Wykorzystam swój czas, gdziekolwiek będę Wolny wypowiem to co myślę, gdziekolwiek będę I zmienię swój los, gdziekolwiek będę Gdziekolwiek powędruję Tam gdzie złożę swoją głowę będzie mój dom
...A ziemia stanie się moim tronem Przystosuję się do nieznanego Dorosłem pod wędrującymi gwiazdami Sam, ale nie samotny Nie prosząc nikogo o nic
...A moje więzy zupełnie się rozrywają Im mniej mam tym więcej osiągam Jestem królem nieprzetartych ścieżek
Wędrowiec, włóczęga Koczownik, wagabunda Nazywaj mnie jak chcesz
Wykorzystam swój czas, gdziekolwiek będę...
Wyrzeźbione w kamieniu Leży moje ciało, a ja ciągle wędruję Dokądkolwiek tylko mogę
DON'T TREAD ON ME NIE DEPCZ PO MNIE
Wolność lub śmierć, tak dumnie wołamy Kiedy już ją sprowokujesz, grzechocze jak wąż Sama nigdy nie zacznie, nigdy, ale raz podrażniona... Nie podda się, ukazując gniewne kły
Nie depcz po mnie
Niech więc tak będzie Nie groź więcej Zapewnić pokój to przygotować się do wojny Więc niech tak będzie Ustal rezultat Dotknij mnie jeszcze raz w imieniu słów, Które jeszcze kiedyś usłyszysz...
Nie depcz po mnie
Pokochaj lub porzuć, ona kąsa śmiertelnie Szybki jest jej siny język Widlasty jak błyskawica Świecący jasno, zawsze na rozkaz Te oczy nigdy się nie zamykają to symbol czujności
Nie depcz po mnie
Niech więc tak będzie...
Nie depcz po mnie
Niech więc tak będzie Nie groź więcej Zapewnić pokój to przygotować się do wojny Wolność lub śmierć, tak dumnie wołamy Kiedy już ją sprowokujesz, grzechocze jak wąż
Niech więc tak będzie...
Nie depcz po mnie
THROUGH THE NEVER POPRZEZ NICOŚĆ
Wszystko co jest, było i będzie Wszechświat zbyt duży by go ogarnąć wzrokiem Czas i przestrzeń bez końca Niepokojące myśli, nierozstrzygnięte pytania Ograniczenia ludzkiej tolerancji Zbyt pochopnie krytykujemy Zmuszeni by przetrwać Spragnieni życia
Wszystko co jest I zawsze było Zawsze też będzie Skręcając się Zwracając się Poprzez nicość
W ciemności widzę oddalające się oczy Pogoń za prawdą, niezależnie gdzie jest Wpatrzeni w górę na podmuchy niebios W poszukiwaniu znaczenia, przyczyn Stało się co miało się stać Samotni w rodzinie słońca Ciekawość drażni wszystkich W naszym domu, trzeci kamień od słońca
Wszystko co jest...
Poprzez nicość Musimy iść Poprzez nicość Na skraj nieskończoności Musimy iść Poprzez nicość Przyszłości nie będzie
Wszystko co jest...
Nigdy
NOTHING ELSE MATTERS NIC INNEGO SIĘ NIE LICZY
Jesteśmy sobie tak bliscy Niezależnie od tego, jaka odległość nas dzieli Nasze serca nie mogą już sobie więcej ofiarować Ufać będziemy sobie zawsze I nic innego się nie liczy
Nigdy nie otwierałem się w ten sposób Ale to przecież my decydujemy jak chcemy przeżyć życie Tego wszystkiego nie mówię ot tak sobie Nic innego się nie liczy
Szukam ufności i znajduję ją w tobie Każdy dzień odkrywa dla nas coś nowego Umysły nasze są otwarte na odmienny punkt widzenia I nic innego się nie liczy
Nigdy nie dbałem o to, co oni robią I nie dbałem o to co wiedzą Bo wiem, że
Jesteśmy sobie tak bliscy...
Nigdy nie dbałem o to, co oni robią...
Nigdy nie otwierałem się w ten sposób Ale to przecież my decydujemy jak chcemy przeżyć życie Tego wszystkiego nie mówię ot tak sobie
Szukam ufności i znajduję ją w tobie...
Nigdy nie dbałem o to, co oni mówią Nigdy nie dbałem o to, w co grają Nigdy nie dbałem o to, co robią I nie dbałem o to co wiedzą Bo wiem, że
Jesteśmy sobie tak bliscy...
OF WOLF AND MAN O WILKU I CZŁOWIEKU
Przebiegam poprzez mgłę Wybiegłem z mgły świtającego dnia Poluję Aby przeżyć Zbieram żniwa Porywam upadłe jagnię
Przebiegam poprzez mgłę Wybiegłem z mgły świtającego dnia Przemieszczamy się Pulsując wraz z ziemią Zbieramy się w stada Penetrujemy okolicę, gdy wy śpicie
Postać się przesuwa Nos na wiatr Postać się przesuwa Mam wyczucie Ruszaj szybko Wyostrz zmysły Podarunek ziemi Powrót do sensu życia
Księżyc zawieszony wysoko pośród gwiazd błyszczy blado Chłód powietrza jest dziś wieczór zimny jak stal Przemieszczamy się Zew natury Strach w twoich oczach Jest później niż sobie zdajesz sprawę
Postać się przesuwa...
Czuję zmianę Liczę na powrót do lepszych dni Włos jeży się na karku W dziczy jest sposób na przetrwanie świata Tak więc szukaj wilka w swoim wnętrzu
Postać się przesuwa Nos na wiatr Postać się przesuwa Mam wyczucie Ruszaj szybko Wyostrz zmysły Podarunek ziemi Drzemiący w każdym człowieku wilk
THE GOD THAT FAILED BÓG KTÓRY UPADŁ
Duma którą masz Duma którą czujesz Duma którą poczułeś klęcząc
Nie świat Nie miłość Nie to o czym myślałeś, że przyjdzie z góry
To karmi To rośnie To okryje cieniem wszystko, co poznasz Oszustwo Zdrada Zdecyduj się w co wierzysz
Widzę wiarę w twoich oczach Nie słuchaj zniechęcających kłamstw Słyszę wiarę w twoim krzyku Oni łamią obietnice, dopuszczają się zdrady Kojącą dłoń powstrzymuje wbijany gwóźdź
Idź za Bogiem który upadł
Znajdź spokój Znajdź słowa Znajdź łatwy sposób na życie
Wiara którą pokładałeś By zachować to dziecko Uczyniła cię zimnym, a ono znalazło się w grobie
To karmi...
Widzę wiarę w twoich oczach...
Idź za Bogiem który upadł
Duma którą masz Duma którą czujesz Duma którą poczułeś klęcząc
Wiara którą pokładałeś By zachować to dziecko Uczyniła cię zimnym, a ono znalazło się w grobie
Widzę wiarę w twoich oczach...
Idź za Bogiem który upadł
MY FRIEND OF MISERY MÓJ PRZYJACIEL W NIESZCZĘŚCIU
Po prostu stałeś tam krzycząc Bojąc się, że nikt cię nie usłyszy Mówi się, że pusta puszka grzechocze najgłośniej Dźwięk twojego własnego głosu musi cię uspokoić Słyszysz tylko to, co chcesz usłyszeć I wiesz tylko to co usłyszałeś Ty, ty nie dopuściłeś do tragedii Jesteś na dobrej drodze, by zbawić świat
Nieszczęście Nalegasz by cały świat Spoczął na twych barkach Nieszczęście Życie to więcej niż widzisz Mój przyjacielu w nieszczęściu
Wciąż stałeś tam krzycząc Lecz nikt nie zważał na twoje słowa Mój przyjacielu, zanim twój głos się rozpłynie Wiedz, że radość jednego człowieka Jest piekłem dla innego Te czasy zostały nam zesłane By wypróbować ludzkie dusze Ale coś nie jest w porządku W tym wszystkim co widzisz Ty, ty weźmiesz to na siebie Lecz pamiętaj, że nieszczęścia chodzą parami
Nieszczęście...
Po prostu stałeś tam krzycząc Mój przyjacielu w nieszczęściu
THE STRUGGLE WITHIN WEWNĘTRZNA WALKA
Sięgasz po coś, by to poczuć A potem kurczowo trzymasz To, o czym myślałeś, że jest rzeczywiste
Sprawia ci przyjemność, gdy ktoś stara się na próżno Nie chcesz okazywać wdzięczności Tylu rzeczy nie chcesz robić Dlaczego? Co byś przez to stracił?
Co u licha Do czego dążysz? Hipokryto Nuda zagnieżdża się w twoim umyśle
Walka wewnętrzna Odpowiada ci najbardziej Walka wewnętrzna Zrujnuje cię Walka wewnętrzna Zamykasz wieko własnej trumny Walka wewnętrzna To walka z samym sobą
Dom przestaje być domem, a staje się piekłem Zmienia się w więzienną celę Wykorzystałeś już wszystkie możliwości I nikt nie podaruje ci nowych Walczysz wewnątrz własnego piekła Sięgając I kurczowa chwytając coś, co chcesz poczuć Zamykasz się Nacisk na ciebie jest tak nierzeczywisty
Walka wewnętrzna...
Sięgasz po coś, by to poczuć A potem kurczowo trzymasz To, o czym myślałeś, że jest rzeczywiste Co u licha Do czego dążysz? Hipokryto Nuda zagnieżdża się w twoim umyśle
Walka wewnętrzna...
|