HIT THE LIGHTS ZAPALCIE ŚWIATŁA Bez skór nie ma życia Dziś wieczorem skopiemy komuś dupę Ogarnia nas metalowe szaleństwo Kiedy nasi fani zaczynają wrzeszczeć
Wtedy jest dobrze, jest bardzo dobrze Kiedy zaczynamy grać Nie potrafimy tego już powstrzymać
Zapalcie światła (3 x) Tak, nasi fani są szaleni Zdmuchniemy to miejsce z powierzchni ziemi Zwiększając moc wzmacniaczy Tego nie można zatrzymać bo Kiedy zaczynamy grać To nie potrafimy tego już powstrzymać
Zapalcie światła (3x)
Tym krzykiem Rozprujemy twój mózg Mamy siłę, co przynosi śmierć Ona wywołuje w tobie słodki ból, och słodki ból Kiedy zaczynamy grać Nie potrafimy tego już powstrzymać
Zapalcie światła (3x)
THE FOUR HORSEMEN CZTEREJ JEŹDŹCY Wraz z ostatnim wiatry przynoszą ci ten oddech Słychać dźwięk kopyt uderzających w twe drzwi, Lepiej nastaw uszu Teraz zamknij żonę i dzieci na klucz Nadszedł czas, aby wyjąć miecz Bo ktoś cię szuka
Jeźdźcy są coraz bliżej Jadąna skórzanych siodłach Przyszli by odebrać ci życie W samym środku nocy Z czterema jeźdźcami jedź, Lub wybierz swój los i zgiń
Umierasz od dnia swoich urodzin Wiesz, że to wszystko zostało zaplanowane Nadjeżdża kwartet wyzwolenia Jeden grzesznik, drugi grzesznik Nie musisz się teraz spowiadać Bo oto nadeszła chwila aby walczyć o życie
Jeźdźy są coraz bliżej...
Czas Odcisnął na tobie swe piętno Twa twarz porysowana jest zmarszczkami Głód Twoje ciało poszarpane I uschnięte Zaraza Którą musiałeś znosić I w którą wpędzałeś innych Śmierć Twoje wyzwolenie Już nic nie możesz zrobić
Więc zbierz młodych wojowników Osiodłajcie rumaki, Zabijajcie mieczami demona Nadszedł czas śmierci dla sprawców zła Opuśćcie sędziowski młotek Bezpiecznie w zbroi, krew, trzewia i pot
Jeźdźcy są coraz bliżej...
MOTORBREATH ODDECH SILNIKA Życie i umieranie, śmiech i płacz Poznawszy to raz, nigdy już nie będziesz taki sam Życie w wiecznym pośpiechu jest właśnie takie, Jakim się wydaje ciężkie, brudne i nędzne
Oddech silnika To mój sposób na życie Nie potrafię żyć inaczej Oddech silnika Smak prawdziwej prędkości, Zapierającej Dech w piersi
Nie zatrzymuj się bez powodu, Idź na całość lub zrezygnuj Niszczę wszystko, co znajdzie się na mojej drodze Zbieram kopniaki, kiedy ty się chełpisz Wysyłam dreszcze co po twych plecach przechodzą
Oddech silnika...
Ci ludzie, którzy mówią, Żebyś nie korzystał z szansy Tracą to, co w życiu jest najważniejsze Wiec nie wypuść z rąk okazji Nie kończ życia jak inni, Przy tym samym tańcu i piosence
JUMP IN THE FIRE SKACZ W OGIEŃ Z czeluści mego płonącego domu Wyrwie się dźwięk dzwonu bijącego na sąd Kuszącego ciebie i całą ziemię Aby połączyć nasz grzeszny rodzaj Jest zadanie do wykonania, I wy ludzie chcecie, abym to zrobił Nadszedł czas by wypełnić wasz los Ja się nie zawaham By zepchnąć was do tej otchłani
Więc dalej Skacz w ogień Więc dalej Skacz w ogień
Z piekłem w mych oczach, ze śmiercią w mych żyłach Mój koniec jest coraz bliższy Żywię się ludzkimi myąlami I wnętrzem duszy Moi wyznawcy krzyczą, chcą się odnaleźć Oni zawsze będą posłuszni Pójdź za mną, me krnąbrne dziecię I rób to co mówię
Więc dalej...
Skacz z własnej woli, albo zepchnę cię siłą Ale i tak będziesz mój Próbując podtrzymać piekielny ogień Tropię cię jak ofiarę Żyję twoim życiem jak swoim, jestem tobą, Jestem w każdym z was Więc sięgnij po moją rękę, złap ją I chodź ze mną przez tę ziemię Chodź do domu, do którego należysz
Więc chodź...
WHIPLASH BICZOWANIE Późno w nocy wszystkie systemy pracują Przyszedłeś by zobaczyć widowisko Robimy, co w naszej mocy, Reszta należy do ciebie Ty nadajesz temu prawdziwy wymiar Wiesz, że gdzieś głęboko w tobie jest uczucie Które doprowadza cię do szaleństwa Uczucie jak uderzenie młotkiem w głowę Ty tego cholernie potrzebujesz
Adrenalina zaczyna płynąć Rozwalasz wszystko wokół Działając jak maniak Biczowanie
Roztrzaskaj swą głowę o scenę Jak nigdy dotąd Niech dzwoni, niech krwawi Niech naprawdę cierpi W szaleństwie Twoje skóry i ćwieki Strącają głowy wokół Dziś wieczór jest gorąco jak w piekle
Adrenalina zaczyna...
Donośny hałas ze sceny Świdruje twe uszy Kopie cię w dupę, kopie cię w mordę Eksploduje uczucie, Nadszedł czas na wyzwolenie Na zagubienie się w pierdolonej swobodzie Zebraliśmy się tu, by okaleczać i zabijać Bo to jest to, co chcemy robić
Adrenalina zaczyna...
Metalowe przedstawienie dobiegło końca Nadszedł czas, by ruszyć w drogę, Następne miasto, następny koncert Znowu eksplodujemy, Autostrady, pokoje hotelowe Życie tutaj jest surowe Lecz my nigdy się nie wycofamy Nigdy tego nie rzucimy Bo jesteśmy Metallicą
Adrenalina zaczyna...
PHANTOM LORD MROCZNY WŁADCA Hałas wdziera się w wasze uszy Głuchy metaliczny dźwięk jest blisko Wasze ciała czekają na nasze baty Smak skóry pojawia się na twych ustach
Słuchajcie wojennego krzyku Głośniejszego niż kiedykolwiek Co z mieczem w ręku Kontroluje ziemię Zgniatający metal uderza W tą przerażającą noc Padnijcie na kolana Przed Mrocznym Władcą
Padają ofiary przygniecione ciężarem łańcuchów Słyszysz ich płacz i umieranie z bólu Pięść terroru pokonuje wszystko Nic na to nie poradzisz
Słuchajcie wojennego krzyku...
Armie ludzi w skórach zwyciężają Upiorny Władca jeszcze nigdy nie przegrał Nad ziemią unosi się dym Coraz głośniejszy szczęk metalu
Słuchajcie wojennego krzyku...
Padnijcie na kolana I złóżcie ukłon przed Mrocznym Władcą
NO REMORSE BEZ SKRUPUŁÓW Żadnej litości w tym, co robimy Żadnych myśli o tym, co już zrobiliśmy Nie musimy odczuwać bólu Wobec bezradnych nie mamy skrupułów
Wojna bez końca Bez skrupułów, bez skruchy, Nie dbamy o to, czym była Jeszcze jeden dzień, jeszcze jedna śmierć Jeszcze jeden oddech, jeszcze jeden smutek Bez skrupułów, bez skruchy, Nie dbamy o to, czym była Jeszcze jeden dzień, jeszcze jedna śmierć Jeszcze jeden oddech, jeszcze jeden smutek
Krew karmi maszynę wojenną Gdy wyżera ona drogę poprzez ląd Nie potrzebujemy odczuwać smutku Bez skrupułów, to jedyna komenda
Wojna bez końca...
Tylko silni przetrwają Nikt ze słabych nie ocaleje w tym wyścigu Jesteśmy gotowi zabić wszystkich przybyszów Naładowanym pistoletem wycelowanym prosto w twarz
Wojna bez końca...
Atakujemy, Pociski latają, Ludzie umierają, Wszechogarniające szaleństwo Uwalnia piekło Żołnierze sa na tropie Ciała się kłębia Ogień dział jest odpowiedzią na ich obelgi Gdy machina wojenna rusza naprzód Krew zaczyna płynąć Litości nie zazna nikt, słychać Wściekłą walkę, Miecze tną jak błyskawice To wszystko zaczyna cię przerażać Wiesz, że śmierć jest blisko Bez skrupułów
SEEK AND DESTROY SZUKAJ I NISZCZ Przeszukujemy wzrokiem scenę Miasta dziś wieczorem Szukamy ciebie By rozpocząć walkę Diabelskie myśli goszczą W naszych umysłach Ale to nic nowego Wiesz, że doprowadza nas to do obłędu
Biegniesz Ukrywasz się Na naszej drodze Zapłacisz Umierając Tysiącem śmierci Biegniesz I ukrywasz się Na naszej drodze Zapłacisz Umierając Tysiąckrotnie Szukając Szukaj i Niszcz Szukając Szukaj i Niszcz Szukając Szukaj i Niszcz Szukając Szukaj i Niszcz
Nie ma ucieczki I to jest pewne To już koniec Nic już nie zabierzemy Powiedz żegnaj Światu, w którym żyjesz Zawsze brałeś, Lecz nadszedł czas byś i ty coś dał
Biegniesz...
Nasze umysły płoną Pragniemy zabijania I ten ogień nie zgaśnie Dopóki go nie zaspokoimy Jedna tylko myśl Nieustannie nas nurtuje Nie próbuj uciekać, Bo jesteś tym, którego i tak znajdziemy
Biegniesz...
METAL MILITIA METALOWA MILICJA Grzmoty i błyskawice bogów ,mszczą się Bezsensowna destrukcja Ofiary furii zaczynają się bać Szukają schronienia Dźgają nożem nieżądnicę, by zapłaciła za swe grzechy A darują dziewicy Samobójstwo panoszy się jak by było normalne Rozpruwając się i rozrywając
Och, poprzez mgłę i szaleństwo Próbujemy przekazać ci wiadomość Metalowa milicja Metalowa milicja Metalowa milicja
Zakuci w łańcuchy i pozostawieni w cieniu Dziewięćdziesiąt jeden tysięcy Metalowa milicja dla twojego poświęcenia Odziani w żelazo żołnierze Przyłącz się lub będziesz zwyciężony Przez prawo tej ziemi Które wkrótce spotkasz Metalizacja twej duszy, Kręci się i obraca
Och, poprzez mgłę i szaleństwo...
Jesteśmy jednością, Bo wszyscy jesteśmy tacy sami Walczymy o jedną sprawę Skóra i metal są naszymi mundurami Chronią to, czym jesteśmy Łączą nas ze sobą Zdobywamy świat heavy metalem Mówimy o tym każdemu Chodź, chodź z nami
Och, poprzez mgłę i szaleństwo...
|