Recenzja z koncertu w Dublinie 11.06.06

8-go czerwca ok godz 20 docieramy do Łodzi na lotnisko Lublinek,skad mamy odlecieć do Dublina,nieco zmęczeni (od 4 czerwca pokonałem z Jarkiem trasę Żywiec,Berlin,Szczecin,Gdańsk), spotykamy Sebastiana , Budynia i cała 4 osobowa ekipa jest już w komplecie. Póżnym wieczorem ,podziwiając z góry widok pogrążającej się w mroku Europy lądujemy
w stolicy Irlandii. Taksówką dojeżdżamy do hostelu Isaac który będzie naszą bazą noclegową
przez 5 nocy(warunki skromne ale przyzwoite).

Rano ruszamy na miasto - ładna architektura jednak na ulicach brudno, brak wielopiętrowych blokowisk na rzecz jednopiętrowych domków z ogródkami sprawia dość przyjemny widok,ludzie są życzliwi łącznie z policją ,chętni do pomocy w każdej sprawie, ceny w sklepach wysokie np. butelka piwa żywiec 2,99 euro.

Wreszcie nadchodzi niedzielny poranek 11 czerwca po śniadaniu udajemy się na tor wyścigów konnych RDS który w tym dniu będzie służył jako miejsce koncertu. Cierpliwie czekamy wraz z grupką metclubowiczów z różnych zakątków świata na busa, który ma dostarczyć zamówione wcześniej bilety wraz z opaskami pod scenę;wreszcie odbieramy upragnione bilety i ruszamy. Seba z Budyniem zajmuje miejsce na środku sceny, ja z Jarkiem na przeciw prawego mikrofonu /stare sprawdzone miejsce na łapanie kostek co potem sprawdza się gdy łapiemy po 2 sztuki (razem z nami stoją dziewczyny z amerykańskiego chaptera Virgina Fuel które właśnie dotarły z Donnington i pomagają trzymać nam na barierce flagę metalliheads) ze środka kiwa nam Blou - koleś który tej trasy zaliczył 6 koncertów (stoi razem z Sebą i Budyniem) kto zagląda od czasu do czasu na forum metclubowe wie o kim mowa;spotykamy również kilku Polaków mieszkających i pracujących w Irlandii , którzy wybrali się na koncert.

Przed nami jeszcze kilka godzin do koncertu nie ma jednak mowy o spacerkach na piwo itp. gdyż trzeba pilnować miejsc w pierwszym rzędzie,jest więc chwila czasu na rozmowy ,publika zrelaksowana dopiero co dochodzi z małej sceny gdyż jak wiadomo występ metalliki był częścią 2 dniowego DOWNLOAD FESTIVAL pierwsze spostrzeżenia - brak kontroli jako metclub wchodzimy poza kolejnością i jesteśmy traktowani poważnie i sympatycznie nie ma problemu z aparatami-ochrona zza barierek robi nam zdjęcia , są rozmowni i uśmiechnięci (rzecz nie do pomyślenia w Polsce
,wodę wciskają wręcz z upierdliwą uprzejmością ,a że dzień był słoneczny co już mnie kompletnie zaskoczyło-rozdają olejek do
opalania) to jest dopiero prawdziwa Europa hehe....Wszystko to powoduje znakomity nastrój ,czas mija na pogawędkach i oto na scenę wchodzi pierwszy support Avenged Sevenfold mimo dośc heavy metalowych dżwieków nie powoduje u mnie wiekszych emocji; widać coprawda fanów w ich koszulkach, w występie alice in chains zwraca uwage doskonały śpiew wokalisty, jednak wiekszosc z nas czeka na metallicę. Po koncercie w Berlinie jak i układzie setlisty z escape tour mniej wiecej orientujemy sie co nas czeka i wreszcie to po co przyjechalismy do Irlandii. Intro extasy of gold i już są na scenie, creeping death, fuel, wherever
rzadko grany na żywo The God That Failed, unforgiven, ........i charakterystyczny moment tej mini trasy czyli cały album master of puppets (tak tak to już 20te urodziny,czas na nietypowy i sympatyczny żeby nie powiedzieć wzruszający moment). Kiedy to za kulisami pojawia się Francesca - żona Hetfielda i na scenę wychodzi 8 letnia córka Cali, ktora ma tego dnia urodziny i publika wraz z Jamesem spiewa dla niej happy birthday, miło widzieć gdy wszystko w metalikowej rodzinie  jest ok. Tego dnia nie usłyszeliśmy niestety nowego utworu, warto więc było jechać do Berlina aby usłyszeć jego pierwsze publiczne wykonanie pod koniec jeszcze to czego również można było się spodziewać czyli whiskey in the jar grane zawsze  w Irlandii, seek kończy występ, tradycyjnie brawa , pożegnania, pałeczki, kostki lecą w publikę. Według mnie nieco mniej żywiołowy i rutynowy występ niż w Berlinie. Większość widowni to dość młodzi ludzie jednak widać nieco wiekszą kulturę niż w Polsce.

Chłopaki kupują jeszcze koszulki festivalowe, ja po drodze dożywiam się 2 hotdogami za 10 euro (brrr...... )i na piechotę wracamy do hostelu. Po koncercie mamy jeszcze dzień wolny, wykorzystujemy go na zakupy, a także zwiedzamy najstarsze w Europie zoo
, jedziemy rowniez do Howth czyli mariny jachtowej i portu na północy Dublina. Podsumowując pogoda dopisała, zobaczliśmy kilka ciekawych miejsc i warto było wydać te kilkaset euro bo zachodnie koncerty i festiwale mają swój niepowtarzalny klimat i urok.

13 go czerwca wieczorem lądujemy w Łodzi. Szybkie pożegnanie i każdy podąża w swoim kierunku, a więc dzięki Metalliheads i do zobaczenia na kolejnej trasie (ile tym razem damy radę zaliczyć 3,5,6 koncertów - czas pokaże..:-) )

ps. Sorry za opóżnienie jednak  wakacje nie są najlepszym czasem do przesiadywania przy komputerze, ale i tak myślę warto przeczytać te kilka słów wspomnień z perspektywy czasu. Gdy to piszę jest 17 sierpień i znamy już drugi utwór z nowej płyty wykonany w Japonii i Korei i widzę że zapowiada się ciekawy album. Pozdrowienia dla wszystkich i do zobaczenia !!!

ALAN. 

 
 
DSCF1985.jpg
 

 

Metallica

 
         
Copyright 2006 Metalliheads.pl all rights reserved | Inspiration by metallica.com BLACK template